Artykuły - Publikacja o Bystrej z roku 1965

przejdź do listy artykułów

Publikacja o Bystrej z roku 1965
Artykuł dodano dnia: 12.12.2018


Artykuł pojawił się gazecie w 1965 roku.

W 1965 roku w gazecie "Dziennik Bałtycki" pojawił się artykuł o naszej miejscowości. Publikacja poświęcona jest w całości Bystrej, a dokładniej PGR Bystra. Artykuł nosi tytuł "Wykonali zieloną 5-latkę".

Udało nam się dotrzeć do całego artykułu - publikujemy go poniżej. Został on przepisany słowo w słowo, bez żadnych poprawek.



Wykonali zieloną 5-latkę

Listopadowe popołudnie. Nisko, nad samą ziemią ciągnie wilgotny chłód. Razem z tą wilgocią narasta warkot motorów. Szczepione razem pełzną dwa gąsienicowe traktory, ciągną jeden czteroskibowy pług. Spod odkładnic wywracają się wielkie bryły, niektórej i dwóch chłopów nie podniesie. Na ziemi pozostaje ślad ślizgających się gąsienic. Twierdzą rolnicy, że najlepiej orkę jesienną na Żuławach wykonywać wtedy, kiedy złapie pierwszy mróz. Ziemia wtedy sucha i traktory nie ślizgają się, a głębiej jeszcze gleba nie skuta mrozem.

W jakim stopniu opłaca się taki trud wkładany w uprawę roli? Zadałem to pytanie dyrektorowi PGR Bystra - Janowi Jarmulewskiemu. Dyrektor pokazał papierosem na sąsiednie pole.
   - Teraz wygląda paskudnie, przemarznie zimą, na wiosnę można pole miotłą zamiatać, pójdzie włóka i znów równo jak na stole. Miałem na tym polu pszenice elitę, była równa i sztywna jak trzcina, dała 64 kwintale z hektara.

Sensacje budził kilka lat temu zebrany w Danii plon pszenicy wynoszący 80 kwintali z hektara. W tym czasie mieliśmy średnią w kraju niewiele wyższą ponad 12 kwintali. No i tutaj, we własnym kraju sześćdziesiąt cztery kwintale więcej!
Jeśli to nawet ważono bezpośrednio po omłocie, jeszcze w większej niż wymagana do magazynowania wilgotności, to i tak jest to powód do radości.

W głębi równiny, w stronę szosy, gdzie poszły traktory, siedzą przycupnięte między sokorami chłopskie zagrody. Chłopskie zagony od pegerowskich pól są o miedzę, ściślej o rów melioracyjny. Niejeden z indywidualnych wychodzi na pole zobaczywszy dyrektora.
   - Panie dyrektorze, kiedy siać rzepak?
Dyrektor liczy krótko, w tym tygodniu, czy w przyszłym, zapowiadali w przyszłym opady, trzeba więc siać już teraz. Odpowiada więc.
   - Trzeba już w tym tygodniu.
No i nie tylko PGR, ale i chłopi sieją rzepak w jednym terminie, wiedzą, że wyjdą na tym nieźle.
   - Plony osiągają takie same jak PGR - odpowiada skromnie dyrektor.
Nie odmawia umiejętności i staranności gospodarskiej sąsiadom, choćby to gospodarczo był już inny sektor, nie socjalistyczny, ale widać zaprzyjaźniony.

42 ludzi z Bystrej, tyle właśnie liczy załoga PGR wraz z dyrektorem i czterema pracownikami umysłowymi, wykonało już bieżącą pięciolatkę. W czasie tej pięciolatki miało gospodarstwo osiągnąć średni plon zbóż 32 kwintale z ha, rzepaku - 19 kwintali z ha i 3330 litrów mleka od krowy rocznie. Rok bieżący zamknął się dla gospodarstwa średnim tegorocznym plonem pszenicy - 56 kwintali z ha, 38 kwintali z ha jęczmienia i 29,2 rzepaku.
Ciekawie kształtują się wyniki finansowe gospodarowania w Bystrej. Rok gospodarczy 1963-1964 przyniósł 934 tys. złotych zysku. Rok następny 1964-1965 ponad milion osiemset tysięcy. Czyli jeden pracownik fizyczny z Bystrej wypracował ponad 47 tys. złotych czystego zysku. Jest stara zasada - jaka praca, taka płaca.

W pierwszym bloku za kanałem mieszkają w trzypokojowym mieszkaniu Pisarewiczowie. Pokoiki maleńkie, nowe budownictwo, wiadomo. Pokazując mieszkanie Pisarewiczowa przeprasza za nieporządek, wali dłonią brzuchate pierzyny i pakuje do tapczanu. Sprzątnąć dzisiaj nie było kiedy, chociaż - powiedzieć nie można - kobieta znana jest z zamiłowania do porządku. Stoły, kredensy, szafa na wysoki połysk, telewizor 21-calowy - zasobnie.
   - Zarabiamy nieźle... - Nie wymienia sumy, dopiero, na powtórne pytanie, odpowiada - cztery do sześciu tysięcy miesięcznie.
Władysława i Franciszek Pisarewiczowie, są pracownikami hodowli. Tegoroczna premia jej wyniosła 13.377 złotych, jego 12.355.
Józef Zaborowski, kowal i stelmach, zajmujący identyczne mieszkanie, ma sytuację cięższą - siedmioro dzieci! Zarobki 2.300 złotych miesięcznie. Cała nadzieja w gospodarnej żonie; opiekuje się dziećmi, karmi tuczniki i drób. Roczna premia Zaborowskiego nie była wiele niższa, otrzymał 9.425 złotych.
Zaborowski i Pisarewiczowie nie są w Bystrej wyjątkiem, znacznie więcej ludzi otrzymało wysokie premie. Kobalczyk wziął 10.315 złotych, Wiśniewski - 7.827, Łęcki - 9.615, Fims - 10.180. Nie trzeba więc rozwodzić się nad stosunkiem ludzi do pracy i kierownictwa do ludzi - liczby mówią wystarczająco dużo.

W Bystrej jest już po robotach, pozostał tylko do omłotu bobik, ale w obejściu ruch. Wykłada się podwórze trelinką, jesienią i wiosną będzie można do każdego pomieszczenia zajechać po suchym, błoto na Żuławach to czasem problem numer jeden, tutaj wydano mu walkę. Buduje się warsztat - garaż, płytę gnojową, cielętnik na 450 sztuk, przerabia paszarnie, buduje nową oborę na 182 sztuki oraz stodołę. Jest w planie budowa łaźni, gabinetu lekarskiego i czterech dalszych domów mieszkalnych. Suma inwestycji - 14.200 tys. złotych. Termin zakończenia - 1966.
Już w chwili obecnej stoi i jest czynny od paru dni Wiejski Dom Kultury w PGR Bystra. Jest kawiarnia, jest stałe kino. Opłaca się inwestować tam, gdzie inwestycje przynoszą dochody.